Zamiast się uczyć, kopiują na potęgę
Rzeczpospolita, 2010-03-20
Moja praca w 50 proc. jest niesamodzielna – odpowiadali studenci szkół niepublicznych. Ich koledzy z placówek publicznych przyznawali, że sami nie napisali 30 proc. pracy. Takie wyniki przyniosły badania prof. Mariusza Jędrzejko ze Szkoły Główna Gospodarstwa Wiejskiego na temat naruszania norm etycznych w pracach licencjackich i magisterskich.
Z Internetu tzn. niczyje
14 proc. studentów z uczelni publicznych i 32 proc. z niepublicznych przyznało się, że korzysta z już napisanych prac bez wskazania źródła. Kopiują też materiały z Internetu.
– Pokutuje u nas przekonanie, że materiały z sieci są niczyje i można z nich swobodnie korzystać – komentuje prof.
Stefan Kwiatkowski, pedagog z Polskiej Akademii Nauk.
– To dużo łatwiejsze i szybsze niż ślęczenie nad stosem książek – przyznaje Iza, studentka warszawskiej uczelni im. Łazarskiego. I zdradza, że także wykładowcy kopiują internetowe źródła. – Miałam zajęcia z prowadzącymi, którzy wyświetlali nam slajdy z materiałami skopiowanymi z Wikipedii.
Na Zachodzie tak samo
Zdaniem Sebastiana Kawczyńskiego z firmy Plagiat. pl takie powielanie bez zaznaczenia tego w pracy nie jest wystarczająco napiętnowane.
– Internet jest wciąż zjawiskiem nowym, więc i presja na tych, którzy kopiują, jest mniejsza – uważa.
48 proc. studentów uczelni niepublicznych po napisaniu pracy dyplomowej czegoś się nauczyło
Zaznacza jednak, że to zjawisko nie jest u nas bardziej rozpowszechnione niż na Zachodzie. – W Wielkiej Brytanii czy Niemczech dotyczy to około 25 proc. prac. W USA na Uniwersytecie Michigan studenci pytani, czy kiedykolwiek cokolwiek skopiowali, nawet w 70 proc. dawali odpowiedzi twierdzące – zaznacza.
Dr Tomasz Perkowski z Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, ichtiolog, który studiował m.in. na Central European University w Budapeszcie, uważa jednak, że za granicą przyzwolenie na korzystanie z cudzych prac bez wykazywania tego w przypisach jest dużo rzadsze.
– Plagiaryzm był równoznaczny z usunięciem z uczelni – mówi „Rz”.
I opowiada, że temu, co i jak można wykorzystywać przy pisaniu prac naukowych, były poświęcone specjalne zajęcia.
Sposób na plagiat
Nasze uczelnie zabezpieczają się przed nieuczciwymi studentami przez system antyplagiatowy. 112 z nich korzysta z programu Plagiat. pl, który sprawdza, czy student nie skopiował cudzej pracy.
– Część wykładowców jest wyczulona na tym punkcie i wszystkie, nawet bardzo krótkie, prace zaliczeniowe potrafi sprawdzić w programie – twierdzi Marzena Izenberg, studentka socjologii i wiedzy o teatrze.
Jednak młodzi ludzie wymyślają coraz to nowe sposoby na jego omijanie. Nie tylko tłumaczą prace obcojęzyczne, ale i zamieniają czcionki używane przez polskie edytory tekstów na podobne, lecz z innych regionów, np. z Dalekiego Wschodu. Wstawiają też między słowa niewidoczne znaki, przez co program nie może rozpoznać, że praca została skopiowana.
– Na szczęście przebiegli studenci zazwyczaj chwalą się swoimi pomysłami w Internecie, więc szybko uaktualniamy program – zapewnia Sebastian Kawczyński z Plagiat. pl
Kup pan pracę
Są i tacy, którzy nie zadają sobie trudu kopiowania stron internetowych, tylko kupują gotowe prace. 16 proc. studentów uczelni publicznych i 37 proc. niepublicznych potwierdziło, że zna kogoś, kto kupił pracę dyplomową. Odpowiednio 8 i 11 proc. spotkało się z ofertą kupna takiej pracy, a 19 i 36 proc. zna strony, gdzie można je kupić.
– Na każdym kierunku znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która kupiła pracę. Gdybym chciał ją kupić, dokładnie wiedziałbym, do kogo się zgłosić – mówi Bartosz Narzelski, student politologii na UKSW. – Mam kolegę, który utrzymuje się z pisania prac, głównie maturalnych. Napisał też kilkanaście licencjackich, kilka magisterskich, a ostatnio nawet trzy rozdziały rozprawy doktorskiej.
Piszący prace mają swoje strony w sieci i podają telefony, czasem z adnotacją: „dzwoń wieczorami, w dzień jestem w bibliotece”. Ceny od 10 – 20 zł za stronę.
– Uczelnie wypuszczają kiepskich magistrów nieprzygotowanych do pracy, dlatego samo posiadanie tytułu magistra nie pozwoli na znalezienie pracy – przewiduje Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich. – A dobra praca magisterska, a nie kopia materiałów z Wikipedii, może być atutem. Sam zdobyłem pierwszą pracę dzięki temu, że przy jej pisaniu współpracowałem z pracodawcami.
Artykuł ukazał się w Rzeczpopolitej dnia: 20-03-2010Autor:
Chcesz się dalej uczyć? Szukasz informacji o szkołach wyższych i kierunkach studiów? Kariera.pl poleca wyszukiwarkę edukacyjną.
Zobacz też: oferty pracy - Pisz, pedagog - oferty pracy, tłumacz - oferty pracy
Czytaj też pozostałe porady i wiadomości z rynku pracy
Szukaj
-
Jak zrobić dobre pierwsze wrażenie na rozmowie kwalifikacyjnej
Zobacz pozostałe wideo poradniki dotyczące rozmowy kwalifikacyjnej: Jak opowiedzieć o przebiegu kariery zawodowej, by dostać pracę?Jak pokazać właściwą motywację do pracy podczas rozmowy kwalifikacyjnej?Jak…
- Pozostałe filmy wideo
- Jak szukać pracy? więcej
- Wredny klient więcej
- Zasady podawania dłoni więcej
- więcej
Poradniki
Rekrutacja
Stworzyć CV po angielsku to już nie taka wielka sztuka. Ale jak ubiegać się o pracę w języku japońskim, chińskim, tureck...
Zawody
W wielu dziedzinach kobiety osiągają znacznie większe sukcesy od mężczyzn. W ślad za sukcesami idą również czasem większ...


Dodaj uczelnię i kierunki
Dodaj CV
