cookies
Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu.
OK

Marudzenie skutecznym sposobem na... podwyżkę

Skuteczne spoosoby na podwyżkę.

Polacy uwielbiają narzekać. Mamy po prostu w genach to, że wszystko nam się nie podoba. Te wnioski potwierdziło badanie CBOS z 2015 r. Zapytano w nim Polaków, jak oceniają siebie samych. Okazało się, że postrzegamy się jako naród pracowity, ale zaraz na drugim miejscu pod względem częstości wskazań (51 proc.) znalazło się malkontenctwo, narzekanie i pesymizm.

Badani twierdzili, że Polacy uwielbiają narzekać, są smutni, pesymistyczni i niezadowoleni z życia. Narzekamy na pogodę, polityków, partnera. Trudno też znaleźć kogoś zadowolonego z zajmowanego stanowiska.

Tymczasem od kilku lat sytuacja na naszym rynku pracy stale się poprawia. Bezrobocie w zasadzie nie istnieje, a płace rosną i to nawet powyżej oczekiwań rynku i samych pracowników. Firmy coraz częściej wprowadzają nowoczesne metody zarządzania odpowiadające oczekiwaniom załogi, uelastyczniają godziny pracy, wprowadzają długie listy benefitów i wręcz atrakcji w miejscu pracy. Generalnie większość pracodawców staje na głowie, żeby pracownikom było u nich dobrze. W zasadzie dzisiaj każdy zatrudniony powinien z radością wstawać rano, gdyż ten dzień może mu przynieść kolejne ciekawe niespodzianki i to nie tylko w postaci nowego automatu z przekąskami w firmie. Pracodawcy bowiem stale wyrywają sobie pracowników i nikt z nas nie wie, kiedy to do niego zadzwoni łowca głów. Może się więc pojawić kolejny powód do radości. Jednak my nadal wolimy ze zbolałą miną wyjść światu naprzeciw i tkwić w przekonaniu, że mamy tak bardzo źle, że już nawet trudno sobie wyobrazić, gdzie może być gorzej.

Taka strategia ma jednak pewien ukryty i bardzo chytry sens. Marudzący pracownik nie jest przyjemnym zjawiskiem dla żadnego szefa, a tym bardziej dla takiego, który sam jest malkontentem i chce, żeby świat skupił się na jego nieszczęściach. Jeśli więc ktoś nie ma wystarczających kompetencji czy też nie osiąga dostatecznie dobrych wyników upoważniających do starania się o awans czy podwyżkę, zaczyna prezentować przełożonemu swoją „drogę krzyżową". Ten zaś ma do wyboru: słuchać nieustających jęków lub wykonać jakiś ruch, który usunie takiego smerfa marudę z zespołu.

Na rynku jest bardzo mało wybitnie tolerancyjnych menedżerów chcących słuchać opowieści o tragediach życiowych, rzadko też decydują się oni na zwolnienie pracownika, bo widzą, co się dzieje na rynku pracy. Uspokajają go więc podwyżką. W rezultacie marudzenie najczęściej daje dzisiaj dodatkowe pieniądze na koncie, ucinając na pewien czas wodospady łez. Co było do udowodnienia.

 


Sprawdź aktualne profile najlepszych polskich pracodawców

Źródło: rp.pl


Zapisz się do naszego newslettera i jako pierwszy uzyskaj dostęp do pełnej wersji Kariera.pl